
Recenzje płyty:
Pola
na Kurpsiach
Blog Muzyczne
podróże
Apolonia Nowak &
Swoją Drogą, Pola
L Spiff Gazeta
Konopna
|
Pola na Kurpsiach
Tytuł Pola, to symboliczna gra słów. Album jest efektem współpracy
znanej, kurpiowskiej śpiewaczki Apolonii "Poli" Nowak z młodymi
muzykami folkowymi, tworzącymi zespół Swoją Drogą Trio. Płyta zawiera
opracowania kurpiowskich pieśni zalotnych, miłosnych i weselnych, w
których dawne, wiejskie zwyczaje łączą się ze współczesnymi brzmieniami
folkowymi. Znalazło się tu 14 zgrabnie i lekko zaaranżowanych pieśni i
przyśpiewek, wykonanych z niezwykłym smakiem i wyczuciem.
Pola zabiera nas więc na Kurpsie - historyczny region położony w
północno-wschodniej części Mazowsza, przez Oskara Kolberga nazwany
Mazowszem Starym. Właśnie Kurpiom Kolberg poświęcił jeden z tomów
swojego monumentalnego działa Lud (Mazowsze, t. IV), opisując jego
zwyczaje, wierzenia, mowę, podania, pieśni, muzykę i tańce. Nazwa
Kurpie wywodzi się od łyczanego obuwia (kurpie), noszonego dawniej
przez puszczańską ludność, mającą pod dostatkiem leśnego łyka. Dawna
Puszcza Myszyniecka (Zielona) to ziemie nieurodzajne i ubogie:
piaszczyste i bagienne, porośnięte sosnowymi lasami, poprzecinane
licznymi rzekami. Tradycyjne zajęcia mieszkańców, od wieków związane
były właśnie z eksploatacją bogactw puszczy i rzek. Przeważali
bartnicy, smolarze, myśliwi i rybacy. Ludność oddzielona od innych
rejonów lasami i wodą, musiała być samowystarczalna. Dlatego rozwijało
się również drobne rolnictwo, lokalne rzemiosło i charakterystyczna
kultura kurpiowska. Życie w puszczy wywarło niebagatelny wpływ właśnie
na kulturę mieszkańców. W rzeźbach, wycinankach, haftach pojawiają się
motywy roślinne i zwierzęce, a typowe tańce kurpiowskie to m.in. konik,
żuraw, wilczek, zajączek. Znalazło to także swoje odbicie w pieśniach
"leśnych" - długich, powolnych, wykonywanych mocnym, gardłowym głosem.
To sposób śpiewu typowy dla kultur leśnych, znany również na Litwie,
Białorusi, czy Ukrainie.
Apolonia Nowak, to pierwszy, "biały" głos Kurpiowszczyzny. Na co dzień
mieszka w Kadzidle. Wszechstronnie uzdolniona - z sukcesami zajmuje się
wycinankarstwem, robi kwiaty z bibuły, palmy wielkanocne, śpiewa.
Śpiewać zaczęła jeszcze w 1960 w zespole Kurpianka. Obdarzona silnym,
aksamitnym głosem, używa techniki "na krzyku", charakterystycznej dla
śpiewu ludowego. W repertuarze ma tradycyjne pieśni w gwarze: rzewne
"leśne", zalotne, weselne oraz kolędy. Od wielu lat współpracuje z
warszawskim zespołem muzyki dawnej Ars Nova. Na szczególną uwagę
zasługuje jej barwa i siła głosu oraz spokojny, wyważony sposób
śpiewania. Swoją Drogą Trio - instrumentalny odłam warszawskiego
zespołu Swoją Drogą, tworzą trzej utalentowani muzycy: Robert Lipka
(akordeon), Kuba Borysiak (klarnet) i Maciek Kierzkowski (gitara
akustyczna, bęben huculski). Zespół gra współcześnie aranżowany folk,
inspirowany wieloma europejskimi tradycjami muzycznymi: mazowiecką,
huculską, bałkańską, celtycką, włoską, cygańską i żydowską. Muzycy
prowadzą również etnomuzykologiczne badania terenowe, tworzą muzykę
ilustracyjną do spektakli teatralnych i parad ulicznych. Na płycie Pola
gra jednak aż dziesięcioro muzyków, związanych z warszawską sceną
folkową, jazzową i muzyki dawnej. W nagraniach gościnnie udział wzięli
m.in. Agnieszka Obst (skrzypce i fidel); znakomity mandolinista Janusz
Tytman; Magda Sobczak-Kotnarowska z Kapeli ze Wsi Warszawa (cymbały
huculskie) oraz Maciek Cierliński (Maćko Korba, Yerba Mater, Village
Kollektiv, Masala, itd.)
Apolonia Nowak wraz z muzykami Swoją Drogą udowadniają, że sztuka może
przekraczać granice formy i stylu. Tradycyjne, kurpiowskie pieśni
"podane" są tu w sposób nowatorski, w niczym nie przypominający
typowych "folklorów" - przyśpiewek z festynów ludowych. Nie brakuje
ciekawych eksperymentów - słychać różnorodność muzycznych stylów,
inspiracje wieloma europejskimi tradycjami. Bogaty zestaw instrumentów
i niecodzienne aranżacje sprawiają, że tradycyjne, ludowe tematy brzmią
bardzo świeżo i inspirująco. Gitara akustyczna, bęben huculski,
akordeon, klarnet, skrzypce, mandolina, saksofon, kontrabas, cymbały
huculskie, lira korbowa, dudy, spięte aksamitnym głosem mistrzyni z
Kadzidła, tworzą ujmującą prostotą i wdziękiem paletę dźwięków i
emocji. Ozdobione odległymi geograficznie i historycznie elementami,
nabierają raz to zwiewności francuskich chansons, raz delikatności
neapolitańskich canzone, innym razem nostalgi rosyjskich romasów, to
znowu rzewności klezmerskich melodii. Jednocześnie Pani Pola na krok
nie odstępuje od wiernego tradycji, autentycznego, kurpiowskiego
śpiewu, doskonale wyrażając emocje zawarte w ludowych tekstach.
Opowiadając o uczuciach, chwilami jest zalotna, a nawet frywolna,
jednak równie dobrze potrafi oddać towarzyszące im smutek i nostalgię.
Utwory z Poli układają się w pewien, całkowicie logiczny ciąg zdarzeń,
inspirowany miłością - uczuciem, które pojawia się w większości
piosenek ludowych. W pierwszej części znalazły się przyśpiewki zalotne
i miłosne. W większości zagrane w rytmie walczyka, ubarwione dźwiękami
madoliny - brzmiącej jak rosyjska bałałajka, a także klezmerskiego
klarnetu. "Tańcujze dziewcyno, tańcujze dobrze, aż ci sie na nodze
trzewicek podrze. Trzewicek podrze, pońcoska cała, nie zalecajsie bom
jesce mała (...)". Ten frywolny tekst śpiewany przez panny i kawalerów,
sprzyjał wesołej zabawie, zalotom i "zacieśnianiu się kontaktów
towarzyskich". "Cerwonem zasiałam, a modre mi wzesło, nie wzi moja mama
do kogo mi spieszno (...)", to piosenka o skrywanym uczuciu. Dziewczyna
jest za bardzo nieśmiała i dumna, żeby wyznać chłopakowi miłość, więc
czeka na jego inicjatywę. Przyśpiewka "Dopsierum to przysła, dopsierum
staneła, pytajom mnie ludzie, cyja ja dziewcyna (...)" traktuje o
zaletach i wadach stanu panieńskiego. W Nie pójdziemy z tela, młodzi
kochankowie w trosce o reputację panny, spotykają się po kryjomu. Wszak
nie wypada spędzić wspólnej nocy przed ślubem. W kolejnej przyśpiewce
"w konkury" do panny stają kawalerowe, przyjmowani przychylnie, gdyż
własnie nadszedł czas zamążpójścia (Moja mamo jadą goście, niedaleko są
na moście (...).
Druga część poświęcona jest dawnym obrzędom związanym ze ślubem i
rytuałom weselnym. "Rozpleciny", to zwyczaj rozplatania przez drużbów,
a następnie zaplatania przez druhny odświętnego warkocza panny młodej.
Jednakże chętni na rozpleciny kawalerowie musieli słono zapłacić: "Chto
chce, chto chce warkocyk pogłaskać (warkocyk pogłaskać), musi (musi)
talarkami trzaskać". Na zakończenie rozplecin śpiewano Cy juześ ubrana.
Już wychodzę matuleńko, to pieśń wykonywana przed wyjazdem weselnego
orszaku do ślubu. Panna młoda żegnała się z rodzicami, dziękując za
wychowanie i prosząc o błogosławieństwo. Jednak smutno i żal było
opuszczać dom rodzinny (Oj wyjezdzaj). Już po uroczystości zaślubin,
można było zaśpiewać "Wysła z kościółecka, jus nie panienecka (...)",
podkreślając różnice między stanem panieńskim, a małżeńskim. Potem
orszak kierował się w stronę domu weselnego (karczmy lub remizy), a
panna młoda już zaczynała tęsknić do rodzicami (A kedy ja wyjde).
Jednak "cepcarka" i druhny prowadziły ją dalej, przed przekroczeniem
sieni domu weselnego trzykrotnie śpiewając Niech Jezus Chrystus. Jednym
z elementów wesela był zwyczaj trzykrotnego obchodzenia stołu. Pani
młoda toczyła po nim bochen chleba, a towarzyszyła jej pieśń "cepcarki"
Przypaczta się starzy. A potem już tylko oczepiny, kiedy to "zionusek"
(wianuszek) ustępował miejsca cepkowi. Pani młoda wchodziła do
społeczności mężatek, a w około rozlegała się pieśń Kuka Kukawka za
borem. I tak oto, wraz z ostatnią pieśnią dochodzimy do końca tej
pięknej, ludowej historii miłosnej z Kurpsiów.
Źródło: Blog Muzyczne Poróże
http://pepe.blox.pl/2009/07/Pola-na-Kurpsiach.html
|