
Recenzje płyty:
Pola na Kurpsiach
Blog Muzyczne
podróże
Apolonia Nowak & Swoją Drogą, Pola
L Spiff Gazeta
Konopna
|
L
Apolonia Nowak & Swoją Drogą Trio, Pola
Nie jestem częstym słuchaczem polskiego etno ni folku, choć warto,
jakoś nie przyzwyczaiłem się dawniej i teraz są mi słabo znane, brzmią
(paradoksalnie) zbyt obco. Całkiem podobnie zresztą z muzyką z innych
regionów globu. Ponieważ nie sposób nie znać KZWW, po spojrzeniu na
okładkę (która bardzo mi przypadła do gustu) i instrumentarium, przed
odtworzeniem spodziewałem się czegoś dość zbliżonego.
Ta płyta jest zdecydowanie mniej frenetyczna niż muzyka Kapeli ze Wsi,
mniej słychać smyczków i bębnów. Album prezentuje oryginalną
interpretację tradycyjnych pieśni zalotnych, miłosnych i weselnych we
wschodniopółnocnomazowieckiej gwarze. Kurpiowska muzyka, jak cały
tamtejszy folklor jest bardzo specyficzna, mamy tu między innymi
charakterystyczny głos Apolonii Nowak, z którą zespół współpracuje od
czterech lat, tradycyjny biały śpiew. Kojarzę tu również nuty
celtyckie, hinduskie, cygańskie, bałkańskie dęciaki. Aranżacja obejmuje
akordeon (Robert Lipka), gitarę i bęben huculski (Maciej Kierzkowski),
takież cymbały, drewniane klarnet (Jakub Borysiak), flet i dudy,
saksofon barytonowy, fidel i skrzypce (Agnieszka Obst),
Cierlikową-Korbową lirę czyli hurdy-gurdy, mandolinę, kontrabas.
Trafiłem dzień w specyficznym klimacie i aromacie, włączyłem krążek.
Jak się okazało, już na długo, potem dość często do niego wracając.
Znalazło to jakieś struny we mnie, mimo „ignorancji merytorycznej”
spróbuję więc jakoś przekazać swoje odczucia. Muzyka chwytająca,
poruszająca, urokliwa (choć może to zbyt zużyte określenie na zjawisko
artystyczne-krajobrazowe). Tajemnicza – właściwie nie wiem, czy
bardziej egzotyczne wydają mi się nuty wschodnie, czy mazowieckie,
Wschód czy Bałkany są jakby bardziej „istniejące”, realnie i
współcześnie, łatwiejsze do zobaczenia choćby w filmie. Doznaję
wrażenia, że dawna polska wieś jest tym psychedelicznym momentem
krążącym gdzieś w świadomości, kiedy przypominam sobie, że patrzę w
ekran, ale jeszcze nie wrócił do mnie świat, albo jakbym przeżywał déją
vu już wewnątrz snu, bo jakiś rozleglejszy element już znam, co mimo
transformacji wizji po chwili odkrywam. Są utwory spokojne, siódmy,
dziesiąty. Niektóre weselsze, jak dwunasty, pierwszy, skoczny i niemal
przebojowy szósty, mój ulubiony. Obok dziewiątki i hipnotycznie
wolnego, pełnego napięcia kawałka numer czternaście.
Radość tu nie jest nerwowa, pijacka ani pospieszna. Wiele pieśni
opowiada o rozterkach, obawach i tęsknotach związanych z miłością,
małżeństwem i przyjętymi zwyczajami. Utwór osiem jest dosłownie niemal
pogrzebowy; często czuć melancholię czy żal. Słowem, pełen przekrój
nastrojów. Opis słowny nie mówi wiele o opisie nutowym, także po prostu
– polecam płytę odsłuchać.
L
Źródło: Spliff Gazeta Konopna Online http://spliff.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=426&Itemid=1
|